– Poproszę książkę „Anakonda”.
Bibliotekarka unosi brwi:
– Z działu przyrodniczego?
– Nie, nie… to lektura z polskiego.
– Może chodzi ci o „Antygonę” Sofoklesa?
– O właśnie! Wiedziałem, że coś na „A” i coś się tam dusiło!
Krótkie
Ostatnie treści
-
-
Wraca spóźniony i pijany Marian do domu.
Potyka się o próg, wali głową w lustro, zrzuca kwiaty z parapetu, robi niezły hałas.
W jednej chwili wpada Helena z dziećmi, a Marian, chwiejąc się i z szerokim uśmiechem, mówi:
– No proszę, wiedziałem, że beze mnie nie zaśniecie! -
Stary, rozstałem się z Zośką.
– Co ty mówisz? Dlaczego?
– Wyobraź sobie, że miała do mnie pretensje, bo u ciebie na parapetówie coś z nią było, a potem poszedłem spać do innego pokoju.
– No i z tego powodu koniec? Weź jej kup kwiatka, pogadajcie, wszystko się ułoży.
– Eee… problem w tym, że mnie w ogóle nie było na twojej parapetówie! -
Siedzą dwa zające i chrupią marchewki.
– Ej, słyszałeś? Żubrzyca urodziła małego!
– Serio? No to pewnie słodki maluch?
– Eee… zależy dla kogo.
– Jak to?
– Zęby wystają, uszy przydługie… generalnie lepiej, żeby Żubra nie spotykać przez kilka dni. -
Turysta pyta przewoźnika nad Jeziorem Genezaret:
– Ile kosztuje rejs łódką?
– Pięćset dolarów.
– Co?! To rozbój w biały dzień!
– Proszę pana, to po tym jeziorze chodził sam Pan Jezus!
– No to się nie dziwię, że wolał iść pieszo… -
Do gabinetu dyrektora wpada bez pukania jego pracownik.
Chlap! – rozlewa kawę na szefa, wystawia mu język, pierdzi bez skrępowania i zaczyna wyrzucać z siebie wszystko, co myślał przez ostatnie pięć lat. Wtem do pokoju wpadają jego koledzy z pracy, bladzi jak ściana:
– Marian! Marian! To był tylko żart! Nie wygrałeś w totka! -
Policjant siedzi nad krzyżówką.
Trafia na hasło: „Największy ptak – 3 litery”.
Podrapał się po głowie, pokiwał z uznaniem i wpisuje: „MÓJ”. -
-
Facet wchodzi do sklepu monopolowego i mówi:
– Poproszę coś porządnego, bo dziś 25. rocznica ślubu.
Sprzedawca spogląda na półki, potem na klienta i pyta z powagą:
– To ma być na toast… czy na amnezję? -
Hej, dawno się nie widzieliśmy! Co u ciebie, jak dzieci?
Jakoś to leci. Najstarszy obronił doktorat z historii sztuki, córka skończyła socjologię z wyróżnieniem, a najmłodszy poszedł „w swoją stronę” i został zwykłym złodziejaszkiem.
— To może go wyrzuć z domu?
— Nie mogę — tylko on regularnie coś przynosi do domu… -
Żołnierz wysyła list do swojej ukochanej:
„Kochanie, jeśli tylko pozwolą, przyjadę w sobotę.”
Po kilku dniach dostaje odpowiedź:
„Przyjeżdżaj, pozwolę.” -
Do szpitala psychiatrycznego przychodzi kontroler z sanepidu.
Na korytarzu pacjenci biegają, każdy z kierownicą w rękach, robiąc „brum, brum!”.
Kontroler wchodzi do gabinetu ordynatora i pyta zdezorientowany:
– Co tu się dzieje, czemu wszyscy udają kierowców?
Ordynator spokojnie wyciąga spod biurka swoją kierownicę i mówi:
– Wsiadaj, sprawdzimy to!