-A bo wiesz synek przyszedł na świat…
– I dlatego jesteś taki smutny? Dziwne. Jak mu na imię daliście?
– Ludwik.
– Ludwik? Dlaczego Ludwik?
– Bo czternasty.
-
-
-
Dwóch myśliwych z Texasu polowało na łosie nad jeziorem na Alasce.
Oboje z pięknymi zdobyczami. Wrócili do samolotu których ich tu zabrał ale na miejscu się okazało, że pilot im zabronił brania dwóch łosi na pokład.
– Słucham? Nie ma opcji! Z pretensjami jeden z myśliwych. W ubiegłym roku pilot zabrał nas stąd a i miał identyczny samolot jak twój. Tamten było odważny i nie bał się polecieć!
Pilot się wkurzony mówi:
– Do cholery, jeżeli on to zrobił to ja też potrafię. Przecież też świetnie latam!
Załadowali się, silnik na pełne obroty i startują. Niestety nie zdążyli się wznieść nawet nad drzewa na końcu jeziorka. Zahaczyli o wierzchołki, samolot zleciał i się roztłukł. Połamani wyszli z krzaków, a pilot potrząsnął głową i zapytał:
– Gdzie my jesteśmy do cholery?
Jeden z myśliwych wstał z ziemi i mówi:
– Powiedziałbym, że sto metrów dalej niż w ubiegłym roku! -
Przychodzi staruszka do doktora:
Coś jest ze mną nie tak, bo za każdym razem, gdy idę do toalety, rusza mi się ząb!
Lekarz dokładnie ją bada, po czym mówi:! Jest pani całkowicie zdrowa, tylko proszę uważać, gdy je pani zrazy zawijane – trzeba wtedy nitkę ostrożnie odwinąć! -
W szkole podczas lekcji historii pani zadała pytanie:
– Czy ktoś z was coś wie o Napoleonie?
Kilkoro się zgłosiło, wśród nich Jasiu.
Pani nie dowierzała, bo przecież Jasiu zawsze taki spokojny rzadko kiedy się zgłasza, a teraz wyrwał się do odpowiedzi:
– No Jasiu, powiedz nam co wiesz o Napoleonie.
– Najtańszy Napoleon to jest w Czechach. -
Dyrektor cyrku zapowiada:
– A teraz przed państwem wystąpią niesamowici akrobaci!
Z ostatniego rzędu facet się wydziera:
– Pajace, pajace! Obcisłe gacie noszą – pajace!
Niestety, akrobaci obrażeni – nie wystąpili. Dyrektor ponownie zapowiada:
– A teraz przed państwem wystąpi niesamowity klaun.
– Pajac, pajac! Maluje się – pajac!
Klaun obrażony także nie wystąpił.
I znów dyrektor:
– A teraz nasz ulubiony, mrożący krew w żyłach numer.
Człowiek skoczy z samego wierzchołka namiotu wprost na arenę!
– Pajace, pajace … gdzie mnie wleczecie – pajace?! -
Zdziwiony lekarz pyta pacjenta:
– Często się Panu zdarzy wypić alkohol w tygodniu?
– No minimum raz w tygodniu.
– A konkretnie?
– Siedem razy. -
Trzech dziadków rozmawia o zdrowym odżywianiu.
Jeden z nich mówi:
– W naszym wieku to podobne zdrowe jest jeść ryby.
– To prawda – mówi drugi dziadek- w rybach jest, na przykład, dużo fosforu i zdrowych tłuszczów.
Na co odzywa się trzeci:
– Chłopaki, ja nie chcę żeby mi świecił, tylko żeby był sprawny! -
Otwarła się nowa przychodnia, lekarz siada dumny w swoim wygodnym fotelu i czeka na pierwszego pacjenta.
Nagle ktoś zapukał do drzwi:
Wchodzi pacjent, a doktor udaje, że jest zajęty, podnosi słuchawkę i mówi:
– Niestety, nie mogę pana przyjąć dzisiaj. Może w najbliższym tygodniu znajdę dla Pana więcej czasu. Zdaje Pan sobie sprawę, że do dobrego lekarza teraz kolejki. Postaram się w najbliższym tygodniu znaleźć trochę czasu.
Odkłada słuchawkę i udaje, że jest zaskoczony i dopiero teraz zauważył gościa:
– Co panu dolega? – pyta lekarz.
– Jestem z telekomunikacji, przyszedłem podłączyć Panu doktorowi telefon. -
Żołnierz po powrocie z misji pierwsze co zrobił to pobiegł pędem do sypialni by spędzić noc z żoną.
Nad ranem Jasiu zerka do sypialni ale idzie dalej:
– Jasiu, spokojnie wchodź. Wchodź, śmiało! Przecież to ja, twój ojciec.
– Dobra, dobra – mówi nieśmiało Jasiek – wszyscy tak mówią! -
Pijaczek mówi do kobiety:
– Kierowniczko, miałaby Pani… tak ze dwa złote?
– Hmm, ale nie wyda pan tego chyba na alkohol..?!
– Nie, k**wa! Dom sobie kupię! -
Kumpel dał cynk, że dzisiaj jednak nie uda mu się wpaść.
Pójdę zatem żonie powiedzieć, że nie przyjdzie…
– Kochanie…
– Nie teraz! Zajęta jestem, nie widzisz, że sprzątam? Goście będą!
– A to potem pogadamy… -
-
Babcinka zbiera sobie grzyby w lesie.
Podchodzi do niej leśniczy, patrzy co ma w koszyku i mówi:
– Niech Pani te grzyby od razu wyrzuci! Przecież ich nie można jeść.
Babcia na to:
– Spokojnie! Ja ich nie jem, ja je sprzedaje przy drodze. -
W stołówce na uczelni w kolejce po zupę rozmawiają studenci:
– I jak tam? Jakieś dobre wieści z domu?
– Coś ty… ani złotówki.