Jeden siedzi na łóżku, a drugi chodzi nerwowo od okna do drzwi i z powrotem, nie mogąc znieść bezczynności kolegi z celi. W końcu do niego mówi:
– Czemu ty tak siedzisz?
A ten mu odpowiada:
– A co ty myślisz, że jak ty tak chodzisz, to nie siedzisz?
-
-
Do taryfy wsiada podpity jegomość.
Kierowca się pyta:
– Dokąd jedziemy?
– Aleossochodzziii?
– Pytam się dokąd mam pana zawieźć.
– Aleeeeoccssochodzi?
Taksówkarz coraz bardziej zdenerwowanym głosem:
– Wsiadł pan do taksówki, a ja mam pana gdzieś zawieźć, więc proszę mi powiedzieć, dokąd!
– Alejaktooocssochozzzi?
– Panie! Mów pan gdzie mam jechać!
– Nerozumemosssochozzzi…
-Wsiadł pan, palancie, do taksówki, ja jestem usługodawcą, a pan cholernym klientem i mam prawo wiedzieć, dokąd mam pana do cholery zawieźć!!
– Ajaaaa jestem kljentemmm i mmmm prawooo wiezzzzieć osssochozzi! -
Dwaj przyjaciele wyjechali do Afryki.
Pewnego dnia zostali złapani przez kanibali, którzy wrzucili ich do wielkiego kotła i gotują z nich zupę. Nagle jeden z nich zaczyna się śmiać.
– Co ci jest? Za chwilę nas ugotują i zjedzą, a ty się śmiejesz! I co jest takie zabawne?
– Właśnie nasikałem im do zupy. -
-
Żona wbiega do szpitala i pyta:
– Mojego męża przejechał walec, w którym on leży pokoju?!
A lekarz odpowiada:
– Pięć, sześć i siedem. -
Syn zwraca się do ojca:
– Tatusiu, kup mi rewolwer! No kup mi… Musisz mi kupić!
– Cicho! – reaguje zdecydowanie ojciec. – Nie kupię ci!
– Ale ja uważam, że powinieneś mi kupić!
– A ja uważam, że nie i basta! W końcu, kto tu jest głową rodziny?!
– Na razie ty. Ale gdybyś mi kupił rewolwer … -
Roz jeden górnik kupił synowi gitarę, ale bez strun.
Synek pado:
– Ojciec, po co mi gitara bez strun?
– Naprzód pokoż co umiesz. Jak się nauczysz grać, to ci i struny kupię. -
Matematyk, fizyk i inżynier dostali po kawałku siatki do ogrodzeniowej i zadanie by ogrodzić jak największy teren.
Inżynier ogrodził elegancki kwadrat. Fizyk obliczył, że najlepszy stosunek powierzchni do obwodu ma koło i rozstawił siatkę w okrąg. Natomiast matematyk rozstawił siatkę byle jak, wszedł do środka i powiedział, że jest na zewnątrz.
-
Ostro zawiany mąż wraca do domu.
Żona od progu krzyczy:
– Gdzie byłeś moczymordo?!
– Na cmentarzu.
– A kto umarł?!
– Nie uwierzysz, tam wszyscy umarli… -
Zima. Pod drzewem stoi chłopiec, otworzył usta i łapie śnieg na język.
Nad nim, na drzewie siedzą wróble i rozmawiają:
– Czy myślisz o tym samym co ja? -
Mała stonoga pyta mamy:
– Mamusiu, a co to jest człowiek?
Mama odpowiada:
– To takie zwierze, któremu brakuje dziewięćdziesiąt osiem nóg. -
Trzej bracia jadą pociągiem.
Nagle jeden woła:
– O rany! Zapomniałem wyłączyć żelazko!
– A ja zakręcić wodę! – przypomina sobie drugi.
– No to mamy problem z głowy – podsumowuje trzeci -
Tatusiu, czy Ty wiesz, że mama jest lepszym kierowcą od Ciebie?
– Chyba żartujesz?
– Uwierz mi. Sam mówiłeś, że przy zaciągniętym hamulcu ręcznym samochód nie ruszy z miejsca, a mama wczoraj przejechała prawie piętnaście kilometrów! -
Idzie niedźwiedź przez las i spotyka królika.
Królik mówi:
– Cześć niedźwiedziu!
– Cześć królik.
– Pozdrawia cię Michał.
– Jaki Michał?
– Ten co ci w nos nawpychał.
Na drugi dzień niedźwiedź idzie prze tą samą drogę i spotyka królika:
– Cześć niedźwiedziu!
– Cześć królik.
– Pozdrawia cię Michał.
– Jaki Michał.
– Ten co ci w nos nawpychał.
Ta sama sytuacja powtarza się jeszcze kilka dni. Niedźwiedź już nie mógł wytrzymać i poszedł z tym problemem do sowy, która była najmądrzejsza.
– Droga sowo, wiesz, że codziennie idę przez las dróżką?
– No wiem.
– I wiesz, że codziennie tam stoi i królik?
– To też wiem..
– No i jak idę to on do mnie mówi ”cześć niedźwiedziu” to ja do niego: ”cześć królik.” On mi mówi, że pozdrawia mnie Michał. A jak się pytam jaki Michał on mi odpowiada, że ten co mi w nos nawpychał.
– No to słuchaj: Jak będziesz iść przez las to mu powiedz, że pozdrawia go Jan, a jak on się zapyta jaki to mu odpowiesz, że ten co miał pięć jaj.
– Dobra.
Na drugi dzień niedźwiedź już krzyczy znad horyzonty.
– Cześć królik.
– Cześć misiu.
– Pozdrawia cię Jan!
– Wiem, mówił mi Michał.
– Jaki Michał? -
Mąż wyjeżdżał w delegację.
Przed wyjazdem mówi żonie:
– Rozumiem, że masz swoje potrzeby. Zbudowałem ci robota. Jeśli tylko będziesz potrzebowała mężczyzny, po prostu zawołaj „Boria!” i on wszystko zrobi.
– Dobra.
Mąż wyjechał. Wieczorem żonie zachciało się i zawołała: „Boria!”
Robot się włączył i zabrał do działania. Po jakimś czasie żona zaczęła się zastanawiać, jak go wyłączyć. Zaczęła wołać o pomoc. Pojawiła się sąsiadka i pyta:
– A co to za cudo?
– To jest Boria.
– Boria!
Robot zareagował prawidłowo i zabrał się za sąsiadkę.
Dwa dni później mąż zauważył, że nie powiedział żonie, jak się wyłącza robota. Dzwoni, nikt nie odbiera. Wsiada w samolot, leci do rodzinnego miasta. Na lotnisku łapie taksówkę, wsiada i mówi do kierowcy:
– Na Iwanowkę, szybko!
– Na Iwanowkę? Tam nie pojadę.
– Dlaczego?!
– Tam Boria!