– Jeżeli do 22:00 nie będziesz w łóżku, to wracaj do domu!
Kawały dla Dorosłych
Ostatnie treści
-
-
Marian odwiedza kolegę:
– Skąd masz taką śliwę pod okiem?
– Wyciągałem jedną laskę z wody…
– I ona cię tak załatwiła?
– Nie, po prostu żona wparowała wtedy do łazienki. -
Panie doktorze, mój interes jest tak mikry, że żona ciągle ze mnie drwi.
– Proszę się nie gryźć, to zdarza się nagminnie.
– Naprawdę?
– Oczywiście, ona wyśmiewa każdego jednego. -
Z Zośką się rozstaliśmy…
– A co się stało?
– Wyobraź sobie, że robiła mi wyrzuty, bo podobno u ciebie na parapetówie się z nią przespałem i poszedłem spać do drugiego pokoju.
– I z takiego powodu się rozstajecie? Bez przesady, kup jej kwiatka i po sprawie.
– Ku**a stary… Mnie nawet nie było na twojej parapetówie! -
Stworzono maszynę, która podczas porodu miała przenosić ból częściowo na ojca.
Jedna para postanowiła ją wykorzystać. Kobieta rodzi i wrzeszczy na całą sale. Lekarz przekręcił pokrętłem i przeniósł 15% bólu na ojca. Patrzy – kobiecie ulżyło, ale ojciec dalej się uśmiecha. No to dał 50% bólu na ojca. Kobieta już prawie rozluźniona, a ojciec dalej się uśmiecha. Zdziwiony lekarz dał 100% bólu na starego ale ten nic. Kobieta zaczęła się uśmiechać, rozluźniła się już całkiem, zaś ojciec… dalej uśmiechnięty i zadowolony. Poród dalej przebiegł gładko. Po porodzie szczęśliwe małżeństwo wraca do domu. Patrzą, a przed domem leży listonosz.
-
Nauczycielka mówi:
– Dzieci, mieliście napisać wypracowanie pt. „Moje największe fantazje”. Kowalski, przyznaj się, czy pomagał ci tata? Nie bój się, nie będę zła. Kowalski wzdycha:
– Szczerze? Sam wszystko napisał. Nauczycielka podnosi oczy znad zeszytu i mówi:
– A… a twój tata wie, gdzie ja mieszkam? -
Starszy pan zaprosił dawnego znajomego na kawę.
Siedzą, gawędzą, a obok po pokoju kręci się kilkuletnia dziewczynka.
W pewnej chwili gospodarz woła:
– Magisterko! Dolej nam kawy! Mała pobiegła do kuchni, a kolega mówi zaskoczony:
– „Magisterka” to oryginalne imię…
– A co ja poradzę? – wzdycha gospodarz. – Wysłałem córkę na studia, a z tym wróciła! -
Lokaj przychodzi do hrabiego:
– Jaśnie panie, może podać obiad?
– Bez sensu…
– To może wybierzemy się na przechadzkę?
– Bez sensu…
– To może zagadka?
– No dobrze, spróbujmy. Lokaj pyta:
– Co to jest: kudłate i wchodzi do dziurki?
– Ch*j.
– A nie! Mysz!
– Mysz? Do d*py? Bez sensu… -
Po latach spotyka się dwóch kumpli z wojska.
Jeden z daleka, więc poszli do mieszkania drugiego, żeby uczcić spotkanie. Trochę popili, a że gospodarz mieszkał w ciasnej kawalerce, zaproponował, żeby tamten został na noc — wszyscy troje: on, żona i kolega — w jednym łóżku. Rano gospodarz odprowadza kumpla na pociąg, a tamten mówi: – Stary, super się spotkaliśmy, tylko jedno mnie zdziwiło… Twoja żona całą noc trzymała mnie za „małego”.
– Spokojnie — odpowiada gospodarz. — To nie ona, tylko ja. Bałem się, że mi żonę poderwiesz! -
Marysiu! Coś taka smutna dzisiaj?
– A bo stary odszedł ode mnie…
– No i ch*j z nim!
– W tym właśnie problem… -
Przychodzi wkurzony facet do baru i na wejściu mówi:
-Pieprzony matiz, tfu! Kelner setke wódki”. Kelner podaje wódkę i delikatnie prosi klienta o kulturę. Po chwili znowu – „Pieprzony matiz, tfu! Kelner daj jeszcze 3 shoty”.
Kelner na to:
– Panie powiedz no pan wreszcie o co chodzi.
– No widzi pan, jadę sobie TIRem, załadowanym na maxa-40 ton, rozumie pan-i nagle patrze gówniarze na drodze. To co miałem zrobić, zacząłem hamować i wpadłem do rowu. Nagle patrze, podjeżdża jakiś koleś nowiutkim, żółtym matizem prosto z salonu, uchyla okno i mówi -Może panu pomóc, może pana wyciągnąć?
No to ja mu na to
– Jak mi tego TIRa tym matizem z rowu wyciągniesz to ci obci**ne! Pieprzony matiz, tfu! -
W nocy Jasia i Małgosię naszła ochota na odrobinę czułości.
– Jaś, przecież on nas usłyszy! – szepnęła zaniepokojona Małgosia.
– Spokojnie, mam plan. Jak poczujesz, że chcesz krzyczeć z emocji, mów po prostu szeptem „pączek”. To go nie obudzi.
Zaczęli się kochać, a po chwili Małgosia, coraz głośniej, zaczęła powtarzać: – Pączek! Pączek! Pączek!
Nagle z dolnego łóżka dobiegł zaspany i zirytowany głos ojca: – Dzieciaki, jedzcie te pączki szybciej, bo mi już lukier na głowę kapie!