— Powiada, że syfilisa jakiego.
— A co to jest?
— Nie wiem, ale twierdzi, że większe od mercedesa.
— Jak to?
— Bo mówiła, że na tym cała wieś się na tym przejedzie.
Kawały dla Dorosłych
Ostatnie treści
-
-
Wchodzi facet do baru i podchodzi do gościa w kącie:
– Ty jesteś tym słynnym płatnym zabójcą?
– Tak.
– Ile bierzesz za strzał?
– Dziesięć tysięcy od pocisku.
– A jak spudłujesz?
– Nie pudłuję.
– Dobra – moja żona jest w motelu naprzeciwko z jakimś facetem. Daję dwadzieścia za obu, chcę, żebyś ich „zajął się” tak, żeby już nigdy się nie zobaczyli. Jemu odstrzel małego a jej głowe.
Wchodzą na dach, snajper podaje lornetkę. Patrzy, patrzy i milczy. Klient się niecierpliwi:
– No? Co widzisz?
Snajper wzrusza ramionami:
– Zaraz policja przyjedzie. Za minutę będziesz oszczędzał dziesięć tysięcy — nie musisz się o nic martwić. -
Jasiu zwierza się koledze:
– Stary, ja to mam pecha. Pół roku odkładałem pieniądze, żeby zrobić sobie małą niespodziankę.
– I co, udało się?
– No niby tak… zamówiłem panią do towarzystwa, a w drzwiach stanęła… nasza polonistka. -
Stary, rozstałem się z Zośką.
– Co ty mówisz? Dlaczego?
– Wyobraź sobie, że miała do mnie pretensje, bo u ciebie na parapetówie coś z nią było, a potem poszedłem spać do innego pokoju.
– No i z tego powodu koniec? Weź jej kup kwiatka, pogadajcie, wszystko się ułoży.
– Eee… problem w tym, że mnie w ogóle nie było na twojej parapetówie! -
Facet zabawiał się z kochanką, gdy nagle usłyszał, że na podjazd wjeżdża samochód jej męża.
Bez zastanowienia złapał ubranie i wyskoczył przez okno – akurat w ulewny deszcz.
Na ulicy akurat trwał maraton, więc żeby się nie wyróżniać, dołączył do biegu. Po chwili jeden z biegaczy pyta zdziwiony:
– Ty zawsze biegasz na golasa?
– Jasne! Czuję się wtedy wolny, a deszcz przyjemnie chłodzi – odpowiada facet.
– A ubranie pod pachą po co niesiesz?
– Żeby po biegu mieć świeże ciuchy.
– A ta preze**atywa?
– Na wszelki wypadek… jakby zaczęło padać! -
Przed Wielkanocą facet pyta przyjaciela:
– Poradź mi, co kupić żonie na zajączka. Ona już wszystko ma!
– Wiesz co – mówi po chwili namysłu przyjaciel – kup jej małego zajączka z czekolady i dodaj do niego pisemną zgodę na dwie godziny szalonego se**u, takiego jakiego tylko zapragnie!
Po świętach kumple spotykają się ponownie.
– Co masz taką skwaszoną minę? Żonie nie spodobał się prezent?
– Bardzo się jej spodobał!
– To o co chodzi? Jak zareagowała?
– Przeczytała, wskoczyła do samochodu i zawołała: „Dzięki, kochanie! Wrócę za dwie godzinki!” -
Zaciekawiona żonka pyta męża:
– Kochanie, a co to właściwie znaczy „konsternacja”?
Mąż, odkładając gazetę, odpowiada:
– Wyobraź sobie, że wracasz wcześniej do domu, a ja siedzę tutaj z inną kobietą. Twoja reakcja – to właśnie konsternacja.
– Aha… – kiwa głową żona i wraca do swoich zajęć. Po chwili wpada z powrotem i pyta:
– To znaczy, że gdybyś to ty wrócił wcześniej, a ja byłabym tu z innym facetem, to też konsternacja?
Mąż szybko:
– Nie, skarbie! To nie mylimy konsternacji z kure****m -
Pod porodówką krąży zdenerwowany mąż i woła do żony, która wygląda z okna trzeciego piętra:
– Już po wszystkim?
– Już!
– No to kto? Synek czy córeczka?
– Synek.
– A do kogo podobny?
Na to żona macha ręką:
– Daj spokój, i tak go nie kojarzysz! -
Chłop miał 200 kur, ale ani jednego koguta.
Poszedł do sąsiada, żeby kupić kilka kogucików na start.
Sąsiad od razu proponuje:
– Po co ci trzy? Sprzedam ci Kazika. To taki kogut, że obsłuży ci cały drób sam.
Po kilku kieliszkach podpisali umowę. Chłop wrócił z Kazikiem, wypuścił go z klatki i poucza:
– Kazio, to twoje podwórko, dwieście kur — luzuj, nie przesadzaj, kupę pieniędzy zapłaciłem.
Ledwo skończył, Kazio rzuca się w kurnik jak tornado: najpierw przeleciał kury, potem gęsi, kaczki — kompletne szaleństwo. Rano chłop wstaje, widzi Kazika leżącego na trawie jak po walce, nad nim krążą sępy. Podbiega i krzyczy:
– No i co, Kazio, mówiłem — tyle kasy poszło!
Kazio otwiera jedno oko, sapie i na półgłosu:
– Cicho… bo mi sępy spłoszysz! -
Skarbie, masz jakieś ukryte fantazje erotyczne?
– Mam.
– No to zdradź mi.
– Wyobrażam sobie, że kocham się pod palmami na rajskiej wyspie… noc, szum oceanu, gwiazdy nad głową, zapach kwiatów, wino we krwi…
– A ja? Jestem na górze czy na dole?
– Ty? Ty zostałaś w domu. -
Żona woła męża z sypialni zalotnym głosem:
– Kochanie, chodź szybciej, bo zacznę beze ciebie!
– Co ty opowiadasz?!
– Dokładnie tak, jak zawsze kończę. -
W akademiku ktoś woła z pokoju:
– Dziewczyny, chłopaki się zbliżają, szybko zdejmujcie majtki!
Słychać poruszenie i szelest…
– Nie te, wariatki! Chodzi o te, co wiszą na sznurku!