Wyłącz ostrzeżenia NSFW które odnoszą się do treści uznawanych za nieodpowiednie w miejscu pracy (Not Suitable For Work).

Włącz ciemny motyw, który jest przyjemnieszy dla oczu podczas nocy.

Włącz jasny motyw, który jest przyjemniejszy dla oczu podczas dnia.

  • Na skraju urwiska siedzą orzeł i sęp.

    – Ej, orzeł, luzik? – pyta sęp.
    – Luzik.
    Rzucają się w przepaść, a dwa metry nad ziemią robią efektowne hamowanie i znów szybują w górę. Po chwili podchodzi jastrząb.
    – Panowie, mogę się z wami poluzować?
    – Jasne, dawaj!
    Skaczą we trzech, to samo — piękne nurkowanie i hamowanie tuż nad ziemią. Po chwili podchodzi opos.
    – Ej, chłopaki, ja też chcę się poluzować!
    – No to się luzujemy! Rzucają się wszyscy czterej z klifu.
    W połowie lotu orzeł zerka na oposa i pyta:
    – Ty, stary… a ty masz w ogóle skrzydła?
    – Nie mam.
    – Szacun, kolego… Ty to dopiero masz luz!

  • Chłop miał 200 kur, ale ani jednego koguta.

    Poszedł do sąsiada, żeby kupić kilka kogucików na start.
    Sąsiad od razu proponuje:
    – Po co ci trzy? Sprzedam ci Kazika. To taki kogut, że obsłuży ci cały drób sam.
    Po kilku kieliszkach podpisali umowę. Chłop wrócił z Kazikiem, wypuścił go z klatki i poucza:
    – Kazio, to twoje podwórko, dwieście kur — luzuj, nie przesadzaj, kupę pieniędzy zapłaciłem.
    Ledwo skończył, Kazio rzuca się w kurnik jak tornado: najpierw przeleciał kury, potem gęsi, kaczki — kompletne szaleństwo. Rano chłop wstaje, widzi Kazika leżącego na trawie jak po walce, nad nim krążą sępy. Podbiega i krzyczy:
    – No i co, Kazio, mówiłem — tyle kasy poszło!
    Kazio otwiera jedno oko, sapie i na półgłosu:
    – Cicho… bo mi sępy spłoszysz!

  • Wschodzące

    Do szkoły przyszła młoda nauczycielka

    Dyrektor postanowił sprawdzić jej kwalifikacje. Przyszedł na lekcję i usiadł w ostatniej ławce, za Jasiem. Nauczycielka napisała na tablicy zdanie: ”Ala ma lupę” i prosi, żeby któreś z dzieci przeczytało zdanie. W klasie zapanowała cisza, tylko Jasio podnosi rękę.
    – No Jasiu, przeczytaj zdanie. – mówi pani.
    – Ale ma dupę! – odpowiada, Jasio,
    – Jak tak możesz, nie ładnie używać takich słów Jasiu, siadaj, pała!
    W tym momencie Jasio odwraca się zdenerwowany do dyrektora:
    – Jak nie wiesz, to nie podpowiadaj!

  • Bajka o wróbelku z trzema morałami.

    W lutym, przy trzydziestostopniowym mrozie wróbelek wybrał się pofruwać. Po kilku minutach zesztywniały mu skrzydełka i wpadł w zaspę obok obory. Powoli zaczął zamarzać. Z obory wyjrzała krowa. Zobaczyła wróbla i myśli sobie:
    „A obesram go sobie”.
    Podniosła ogon i puściła na wróbla „krowią pizzę”. Wróbelkowi zrobiło się ciepło, oddtajał, wystawił dziobek i zaczął ćwierkać. W tym samym czasie do kurnika próbował się zakraść lis. Zobaczył wróbla i pomyślał sobie:
    „Wróbel to nie kura, ale zawsze coś na ząb”.
    Wyciągnął wróbla, otrzepał i zjadł.
    Jakie trzy morały wypływają z bajki o wróbelku?
    1. Nie każdy, kto na ciebie narobi jest twoim wrogiem.
    2. Nie każdy, kto cię wyciąga z łajna jest twoim przyjacielem.
    3. Jak wpadłeś w łajno, to nie ćwierkaj, że ci w nim dobrze.

  • Andrzej miał grubego i starego jamnika.

    Pewnego dnia ten jamnik przychodzi do niego i mówi:
    -Słuchaj Andrzej, weź mnie wystaw na wyścigi chartów.
    -Zdziwiony patrzy na jamnika…
    -No stary, weź mnie wystaw, wygram.
    -Gościu myśli, kurde zwariowałem jamnik do mnie gada…
    -No weź mi zaufaj, mówię ci, wygram na bank. No uwierz we mnie.
    W końcu po paru przemyśleniach doszedł do wniosku, że skoro jamnik do niego gada to musi być wyjątkowy, wiec postawił na niego wszystkie oszczędności i dom w hipotekę.
    Przyszedł dzień wyścigu.
    Charty popędziły do przodu, zostawiając skundlonego jamnika w tyle.
    Kiedy charty dobiegły do mety, jamnik po przeczłapaniu kilku metrów rozpłaszczył się zasapany na ziemi.
    Facet wku*wiony na maksa podbiega do swojego jamnika i pyta:
    -Jamnik!? Co się do cholery stało???
    -Nie wiem Andrzej… naprawdę nie wiem…

  • Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka.

    Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor, jako że byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem, zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym ”żeby nam się ściana trochę, położyła – będzie się lepiej wchodzić”. Towarzystwo nie namyślało się długo i zaczęli ”kłaść ściany” dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej. I skończyło się na kompletnym upoju. Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji – Instruktora. I tutaj następuje wersja GOPR – owców:
    – Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu, a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną.

Wróć do góry
Zamknij Stwórz

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła?

Nie pamiętasz hasła?

Wpisze dane Twojego konta, a my wyślemy Ci link, przy pomocy którego będziesz mógł zresetować hasło.

cztery × trzy =

Link do zmiany hasła jest nieprawidłowy lub wygasł.

Zaloguj się

Polityka Prywatności

By użyć logowania przez serwis społecznościowy musisz zgodzić się na przechowywanie i obsługę Twoich danych przez tę stronę internetową.

Dodaj do kolekcji

Brak kolekcji

Tutaj znajdziesz wszystkie wcześniej stworzone kolekcje.