– I jak się sprawuje ten twój nowy samochód?
– Wiesz co, zachowuje się zupełnie jak pies.
– Jak to? Nie bardzo rozumiem…
– No, po prostu staje przy każdej napotkanej latarni.
-
-
Fąfara wraca do domu późną nocą, wyraźnie chwiejąc się na nogach
Żona czeka w progu i pyta z wyrzutem: – Skąd ty wracasz o tej porze?
– Z Atlantydy… – bełkocze Fąfara.
-Co ty gadasz? Przecież Atlantyda jest cała zalana!
-No właśnie… a ja to według ciebie nie jestem?! -
Ekspedycja naukowa ufoludków wylądowała na Ziemi
aby ostatecznie ustalić, skąd wywodzi się gatunek ludzki. Do wnikliwych badań wytypowano dwa obiekty: kolorową papugę oraz punka Franka. Po kilku dniach obserwacji dowódca przybyszów melduje do bazy: – Ziemianie są w ogromnym błędzie, myśląc, że pochodzą od małp. Nasze analizy wykazały bezspornie, że wyewoluowali oni w prostej linii od papugi!
-
-
Mężczyzna nabył strzelbę i usłyszał od sprzedawcy, że aktualnie trwa sezon na Rumunów.
Spacerując po mieście, dostrzegł jednego przy kontenerze na odpady. Wycelował, oddał strzał i trafił. Na miejscu natychmiast zjawiła się policja: – Jak pan mógł to zrobić?!
– Przecież mamy sezon łowiecki na Rumunów! – No tak, ale żeby bić przy samym paśniku?! -
Cyganka kupiła urządzenie do wykrywania kłamstw.
–Co dostałeś dziś w szkole? – pyta syna.
–Piątkę!
wykrywać: BIP!
-No dobrze, dostałem trójkę..
wykrywać: BIP!
– Przyznaję się… dostałem jedynkę.
– Wstydź się! – krzyczy matka. – Kiedy ja chodziłam do szkoły, miałam same piątki!
wykrywać: BIP!
Ojciec wtrąca: – Synu, wstydź się, bo kiedy ja uczęszczałem do szkoły…
wykrywać: BIP!
– Tato, to ty w ogóle nie chodziłeś do szkoły?
– Nie żartuj sobie, przecież jestem twoim ojcem!
wykrywać: BIP! -
Żydówka odpoczywa na ławce, obserwując swoich synków w piaskownicy.
Przechodząca obok kobieta zagaduje:
– Jakie urocze dzieci! W jakim są wieku?
Mama odpowiada z dumą:
– Pan sędzia ma trzy lata, a pan mecenas dwa. -
Jasiu wraca ze szkoły i mówi księdzu:
„Dzień dobry”.
– Nie mam teraz dla ciebie czasu, dziecko – odpowiada duchowny.
W domu mama udziela mu rady:
– Jasiu, do księdza mówi się „Niech będzie pochwalony”, a nie „Dzień dobry”.
Następnego dnia chłopiec widzi mężczyznę prowadzącego świnię i woła: „Niech będzie pochwalony!”
– Nie zawracaj mi głowy, nie mam czasu – rzuca facet. Mama ponownie poucza syna:
– Jasiu, w takiej sytuacji należy spytać: „Może panu potrzymać?”.
Kolejnego dnia Jasiu przechodzi obok pana, który właśnie sika pod murkiem i pyta: – Może panu potrzymać? -
Harcerz spaceruje zimą wzdłuż brzegu jeziora.
Mija wędkarza przy przeręblu, a po chwili dociera do niego rozpaczliwe wołanie:
– Pomocy! Lód się załamał! Tonę!
Harcerz mruczy pod nosem:
– I po co te wrzaski? Medal za ratownictwo mam już dawno zdobyty. -
Noc na obozie harcerskim. Rozlega się głośny szloch, więc do sali wbiega drużynowy.
– Co się dzieje?!
– Druh Roman bez przerwy płacze.
– Z jakiego powodu?
– Twierdzi, że w domu zawsze przed snem dostaje czekoladę…
– C**j mu du*ę, a nie czekoladę! – wrzasnął!
– Próbowaliśmy już tego, ale on płacze dalej… -
Kroczy kura, patrzy, a tu Adam Małysz.
Zaczyna go podskubywać, więc on woła: – Słuchaj, kuro, uciekaj, bo jak cię kopnę, to wylądujesz na czubku drzewa! – W końcu będę pobierać nauki u samego mistrza!
-
Kobieta w dojrzałym wieku próbuje zatrzymać samochód na stopa.
Niestety kolejne auta mijają ją bez zatrzymywania się. Po dłuższej chwili rozlega się pisk opon, pojazd staje, a kierowca uchyla drzwi i mówi:
– Proszę wsiadać, nie należę do tych, którzy podwożą wyłącznie młode i atrakcyjne. -
Proszę pana, teraz to panuje wysoka ogłada, nie to co dawniej.
Kierowcy chętnie biorą na stopa, tacy uprzejmi, po drodze do lokalu zaproszą i jeszcze obiad zafundują.
– A kiedy to konkretnie pana tak potraktowano?
– Mnie to akurat nie, ale moją szwagierkę. -
Mężczyzna łapie okazję. Zatrzymuje się ciężarówka, pasażer wsiada i ruszają.
Po pewnym czasie pojazd słabnie, silnik wyje, a szofer redukuje biegi, aż auto staje. Kierowca wyciąga kij bejsbolowy, wyskakuje i okłada nim plandekę. Autostopowicz jest w szoku, ale milczy, widząc wściekłość kierowcy. Jadą dalej, lecz sytuacja znów się powtarza. Gdy tir staje i szofer ponownie sięga po kij, pasażer nie wytrzymuje i pyta, o co chodzi. – Widzi pan – mówi kierowca – mam na pace trzydzieści ton kanarków, a dopuszczalna ładowność to tylko dwadzieścia ton. Po prostu połowa z nich musi cały czas latać!
-
Znajomy spotyka Masztalskiego na ulicy i woła z uśmiechem:
O, Masztalski! Jak dobrze cię widzieć! Co tam u ciebie słychać, jak ci leci?
-A wiesz, ożeniłem się – odpowiada dumnie Masztalski..
– No proszę! I jaką masz tę swoją babę?
– Anioł nie kobieta.
– To masz prawdziwe szczęście, Masztalski… Bo moja jeszcze żyje!