Zaczyna go podskubywać, więc on woła: – Słuchaj, kuro, uciekaj, bo jak cię kopnę, to wylądujesz na czubku drzewa! – W końcu będę pobierać nauki u samego mistrza!
Krótkie
Ostatnie treści
-
-
Kobieta w dojrzałym wieku próbuje zatrzymać samochód na stopa.
Niestety kolejne auta mijają ją bez zatrzymywania się. Po dłuższej chwili rozlega się pisk opon, pojazd staje, a kierowca uchyla drzwi i mówi:
– Proszę wsiadać, nie należę do tych, którzy podwożą wyłącznie młode i atrakcyjne. -
Proszę pana, teraz to panuje wysoka ogłada, nie to co dawniej.
Kierowcy chętnie biorą na stopa, tacy uprzejmi, po drodze do lokalu zaproszą i jeszcze obiad zafundują.
– A kiedy to konkretnie pana tak potraktowano?
– Mnie to akurat nie, ale moją szwagierkę. -
Znajomy spotyka Masztalskiego na ulicy i woła z uśmiechem:
O, Masztalski! Jak dobrze cię widzieć! Co tam u ciebie słychać, jak ci leci?
-A wiesz, ożeniłem się – odpowiada dumnie Masztalski..
– No proszę! I jaką masz tę swoją babę?
– Anioł nie kobieta.
– To masz prawdziwe szczęście, Masztalski… Bo moja jeszcze żyje! -
Co zrobi przeciętny polski kibic w momencie, gdy nasza kadra narodowa zdobędzie w końcu puchar Euro?
Zapisze stan gry na konsoli, wyłączy telewizor i pójdzie spać.
-
Trwa ceremonia pogrzebowa.
Starsza, zapłakana wdowa stoi nad grobem swojego małżonka. W pewnym momencie podchodzi do niej grabarz i, chcąc zagaić rozmowę, pyta cicho: – Przepraszam najmocniej, a ile lat miał mąż?
– Dziewięćdziesiąt osiem.
– Rozumiem. A pani w jakim jest wieku, jeśli wolno spytać?
– Dziewięćdziesiąt siedem.
– To tak szczerze mówiąc… opłaca się pani w ogóle jeszcze wracać do domu? -
Ojciec wiezie syna na egzamin na prawo jazdy.
Już na parkingu przed ośrodkiem egzaminacyjnym rzuca do chłopaka z kwaśną miną:
– Synu, spójrzmy prawdzie w oczy: i tak tego nie zdasz. Słyszy to przechodzący obok egzaminator. Zatrzymuje się, mierzy ojca wzrokiem i mówi:
– Naprawdę jest pan tego taki pewien? Chce się pan założyć o 3 tysiące złotych, że jednak zda? -
Żona, świeżo upieczona posiadaczka prawa jazdy, siedzi za kółkiem i z przerażeniem patrzy na drogę:
– Patrz, Edek, co za szalony człowiek! – woła do męża. – Ten facet już od dobrej minuty biegnie tuż przed maską naszego samochodu. Wygląda, jakby koniecznie chciał, żeby go przejechać! Co mam teraz zrobić?
– Może po prostu zjedź z chodnika… – odpowiada spokojnie mąż. -
Lokatorka skarży się gospodarzowi kamienicy na sąsiadów mieszkających piętro wyżej:
– Oni co noc potwornie hałasują i tupią aż do samej północy! – narzeka kobieta.
– Bardzo mi przykro. Czy to pani mocno przeszkadza w odpoczynku? – dopytuje gospodarz.
– Nie, wcale. Ja i tak zwykle o tej porze intensywnie ćwiczę grę na skrzypcach. -
Stirlitz, przechadzając się brzegiem malowniczego jeziora, dostrzegł grupę mężczyzn z wędkami w dłoniach.
– Wędkarze – pomyślał analitycznie Stirlitz.
– Pułkownik Isajew – pomyśleli zgodnie wędkarze. -
Stirlitz przedzierał się nocą przez gęsty las. Nagle na gałęzi jednego z drzew dostrzegł parę lśniących oczu.
– Sowa – pomyślał Stirlitz.
– Sam jesteś sowa – pomyślał Bormann. -
Dom Stirlitza został szczelnym kordonem otoczony przez agentów Gestapo.
Otwieraj! – wrzasnął Mueller, głośno waląc w drzwi.
– Stirlitza nie ma w domu! – odkrzyknął ze środka Stirlitz. W ten oto genialny sposób pułkownik Isajew już po raz piąty wyprowadził Gestapo w pole.