– Niestety, 60% z was kompletnie nie rozumie matematyki.
Na to odzywa się jeden z uczniów:
– No co pan, proszę pana! Tylu osób to w ogóle do tej klasy nie chodzi!
-
-
Zaniepokojona pielęgniarka zwraca się do lekarza:
– Panie doktorze, zauważyłam, że co dziesiątemu noworodkowi dajecie pan mocne uderzenie w głowę. To przecież może mu zaszkodzić…
Lekarz wzrusza ramionami:
– Robię to, bo wszędzie słyszę, że w policji brakuje rąk do pracy. -
Rano facet wychodzi przed dom i widzi na drzewie niedźwiedzia.
Dzwoni więc do ekipy, która zajmuje się zdejmowaniem zwierząt z drzew. Po chwili przyjeżdża gość z bronią przez ramię i psem przy nodze. Właściciel drzewa pyta niepewnie o plan.
— Proste — odpowiada fachowiec. — Wchodzę na drzewo, potrząsam gałęziami, niedźwiedź spada, pies chwyta go za jaja i wtedy zabieramy zwierza.
Mężczyzna marszczy czoło i pyta: — Po co panu ta strzelba?
A fachowiec na to spokojnie: — A jak ja pierwszy spadnę, to pan szybciutko weźmie karabin i pyk pyk w psa. -
Przed Wielkanocą facet pyta przyjaciela:
– Poradź mi, co kupić żonie na zajączka. Ona już wszystko ma!
– Wiesz co – mówi po chwili namysłu przyjaciel – kup jej małego zajączka z czekolady i dodaj do niego pisemną zgodę na dwie godziny szalonego se**u, takiego jakiego tylko zapragnie!
Po świętach kumple spotykają się ponownie.
– Co masz taką skwaszoną minę? Żonie nie spodobał się prezent?
– Bardzo się jej spodobał!
– To o co chodzi? Jak zareagowała?
– Przeczytała, wskoczyła do samochodu i zawołała: „Dzięki, kochanie! Wrócę za dwie godzinki!” -
Pewien gospodarz nabywał u handlarza buty.
Podczas przymiarki zorientował się, że oba są na lewą nogę. Biegnie więc z powrotem do sklepu i woła:
– Na rany Boskie, przecież sprzedaliście mi dwa lewe! Na co kupiec naskakuje na niego z krzykiem:
– Czy wyście dzisiaj wszyscy powariowali?! Przed momentem był tu inny i robił awanturę, że dostał dwa prawe! -
Zaciekawiona żonka pyta męża:
– Kochanie, a co to właściwie znaczy „konsternacja”?
Mąż, odkładając gazetę, odpowiada:
– Wyobraź sobie, że wracasz wcześniej do domu, a ja siedzę tutaj z inną kobietą. Twoja reakcja – to właśnie konsternacja.
– Aha… – kiwa głową żona i wraca do swoich zajęć. Po chwili wpada z powrotem i pyta:
– To znaczy, że gdybyś to ty wrócił wcześniej, a ja byłabym tu z innym facetem, to też konsternacja?
Mąż szybko:
– Nie, skarbie! To nie mylimy konsternacji z kure****m -
Przychodzi facet do psychologa i mówi:
– Panie doktorze, nie wytrzymuję. Co noc to samo – przez pół nocy śni mi się, że prowadzę pociąg z Krakowa do Gdyni, a drugie pół, że wracam z Gdyni do Krakowa. Jestem wykończony!
– Proszę sobie wyobrazić, że w drugiej połowie nocy to ja siadam za maszynistę. Pan w tym czasie spokojnie odpocznie.
– O, dziękuję! Już myślałem, że zwariuję…Po chwili wchodzi kolejny pacjent:
– Panie doktorze, ja też mam dramat. Każdej nocy pół nocy śni mi się, że spędzam czas z blondynką, a drugą połowę z brunetką. Jestem tak zmęczony, że w dzień chodzę jak zombie.
– Proszę zrobić tak: blondynkę zostawia pan mnie, a pan zajmuje się tylko brunetką. Będzie lżej.
– Ale panie doktorze, blondynka mi się bardziej podoba, może byśmy się zamienili?
– Niestety, nie mogę. Drugą połowę nocy prowadzę pociąg! -
Flegmatyk dostał pracę w zoo przy opiece nad żółwiami.
Już następnego dnia wpada do dyrektora i woła przeciągle:
– Paaaaanieeee dyreeeektooorzeee… żóóółwieee ucieeekłyyyy!
– Co?! Niemożliwe! Jak to się mogło stać?!
– To byyyłaaa… chwiileeeeczkaaa! -
Lekarz pyta pacjenta – zapalonego palacza:
– Naprawdę nie potrafi pan rzucić? Czy papierosy dają panu aż taką satysfakcję?
– Pewnie, że dają. Za każdym razem, jak zapalę, teściowa od razu ucieka z pokoju. -
Do samotnie siedzącego w knajpie faceta podchodzi niezbyt urodziwa dziewczyna i mówi:
– Cześć, może dotrzymam ci towarzystwa?
– Aż tak znudzony to jeszcze nie jestem. -
Jasiu, chodź, napijesz się ze mną kieliszeczek.
– Ale tato….!
– No co? Przecież ja ci matematykę zrobiłem… -
-
Mama Jasia idzie do pośredniaka, żeby znaleźć mu pracę:
– Pani, może coś się znajdzie dla mojego chłopaka, bo pije i pije…
– A co Jasio potrafi?
– No trochę w murarce robił, szkołę podstawową skończył.
– To mamy ofertę: murarz, 4 tysiące na rękę.
– O matko! Przecież on się upije na śmierć za takie pieniądze. Może coś tańszego?
– Jest pomocnik murarza, 3 tysiące.
– Eee, to dalej za dużo… A tak z 600–700 zł?
– 600–700? To niestety… tylko po studiach. -
Z notatnika starszej blondynki:
„Ale się dziś zawiodłam! Otworzyłam drzwi z napisem Panowie… a tam zwykła toaleta!”
-
Żona wyrzuca mężowi:
– Ty w ogóle o mnie nie dbasz! Cały czas tylko sport w głowie. Nawet rocznicy ślubu nie pamiętasz!
– Ależ pamiętam, skarbie.
– Naprawdę?
– Oczywiście! To było tego samego dnia, gdy Polska zdobyła złoto w siatkówce.