Chlap! – rozlewa kawę na szefa, wystawia mu język, pierdzi bez skrępowania i zaczyna wyrzucać z siebie wszystko, co myślał przez ostatnie pięć lat. Wtem do pokoju wpadają jego koledzy z pracy, bladzi jak ściana:
– Marian! Marian! To był tylko żart! Nie wygrałeś w totka!
-
-
Policjant siedzi nad krzyżówką.
Trafia na hasło: „Największy ptak – 3 litery”.
Podrapał się po głowie, pokiwał z uznaniem i wpisuje: „MÓJ”. -
-
Facet wchodzi do sklepu monopolowego i mówi:
– Poproszę coś porządnego, bo dziś 25. rocznica ślubu.
Sprzedawca spogląda na półki, potem na klienta i pyta z powagą:
– To ma być na toast… czy na amnezję? -
Hej, dawno się nie widzieliśmy! Co u ciebie, jak dzieci?
Jakoś to leci. Najstarszy obronił doktorat z historii sztuki, córka skończyła socjologię z wyróżnieniem, a najmłodszy poszedł „w swoją stronę” i został zwykłym złodziejaszkiem.
— To może go wyrzuć z domu?
— Nie mogę — tylko on regularnie coś przynosi do domu… -
Żona wypytuje napitego męża:
– Gdzieś ty się podziewał całą noc?!
– Byłem na weselu kumpla… oj, tak się nachlaliśmy, że nie uwierzysz, jak było wesoło!
– A niby czemu mam nie uwierzyć?
– No, umiesz to sobie wyobrazić?
– Patrząc na ciebie w sukni ślubnej i z welonem na głowie… o, aż za dobrze! -
Na skraju urwiska siedzą orzeł i sęp.
– Ej, orzeł, luzik? – pyta sęp.
– Luzik.
Rzucają się w przepaść, a dwa metry nad ziemią robią efektowne hamowanie i znów szybują w górę. Po chwili podchodzi jastrząb.
– Panowie, mogę się z wami poluzować?
– Jasne, dawaj!
Skaczą we trzech, to samo — piękne nurkowanie i hamowanie tuż nad ziemią. Po chwili podchodzi opos.
– Ej, chłopaki, ja też chcę się poluzować!
– No to się luzujemy! Rzucają się wszyscy czterej z klifu.
W połowie lotu orzeł zerka na oposa i pyta:
– Ty, stary… a ty masz w ogóle skrzydła?
– Nie mam.
– Szacun, kolego… Ty to dopiero masz luz! -
Dwóch chłopaków ukradło sąsiadowi torbę pomarańczy
Postanowili, że muszą podzielić się nimi po równo, więc poszli w najcichsze miejsce, jakie znaleźli — na cmentarz.
Kiedy przechodzili przez bramę, dwie pomarańcze wypadły im z torby, ale machnęli ręką i poszli dalej. Chwilę później obok cmentarza idzie podpity facet i słyszy zza muru:
– Jedna dla mnie, jedna dla ciebie… jedna dla mnie, jedna dla ciebie…
Zbladł, wyrzucił butelkę i pędem pobiegł do pobliskiego kościoła.
– Proszę księdza! Chodźcie szybko! Bóg z diabłem dzielą dusze na cmentarzu! Ksiądz nie dowierza, ale idą razem. Zatrzymują się przy bramie i nasłuchują:
– Jedna dla mnie, jedna dla ciebie, jedna dla mnie, jedna dla ciebie…
Cisza.
Po chwili słychać głos:
– No dobra… a co z tymi dwoma przy bramie? -
Żołnierz wysyła list do swojej ukochanej:
„Kochanie, jeśli tylko pozwolą, przyjadę w sobotę.”
Po kilku dniach dostaje odpowiedź:
„Przyjeżdżaj, pozwolę.” -
Do szpitala psychiatrycznego przychodzi kontroler z sanepidu.
Na korytarzu pacjenci biegają, każdy z kierownicą w rękach, robiąc „brum, brum!”.
Kontroler wchodzi do gabinetu ordynatora i pyta zdezorientowany:
– Co tu się dzieje, czemu wszyscy udają kierowców?
Ordynator spokojnie wyciąga spod biurka swoją kierownicę i mówi:
– Wsiadaj, sprawdzimy to! -
Późna noc, przystanek tuż obok cmentarza.
Samotny facet czeka, aż nagle podchodzi do niego dziewczyna i mówi niepewnie:
– Przepraszam, dobrze, że pan też stoi… Bo ciemno, cmentarz, a we dwójkę zawsze raźniej.
– Ależ oczywiście – odpowiada kulturalnie mężczyzna – mi też miło pogadać. Autobus jednak nie nadjeżdża, więc facet proponuje, że ją odprowadzi. Idą razem, rozmawiają, dziewczyna coraz bardziej wdzięczna:
– Wie pan, to wcale nie jest daleko, ale rozumie pan… sama dziewczyna, noc, strach. A pan się tak nie boi?
Facet uśmiecha się i mówi:
– Kiedy żyłem, to się bałem… -
Nauczyciel matematyki rozdaje klasówki w wyjątkowo słabej klasie i mówi z westchnieniem:
– Niestety, 60% z was kompletnie nie rozumie matematyki.
Na to odzywa się jeden z uczniów:
– No co pan, proszę pana! Tylu osób to w ogóle do tej klasy nie chodzi! -
Zaniepokojona pielęgniarka zwraca się do lekarza:
– Panie doktorze, zauważyłam, że co dziesiątemu noworodkowi dajecie pan mocne uderzenie w głowę. To przecież może mu zaszkodzić…
Lekarz wzrusza ramionami:
– Robię to, bo wszędzie słyszę, że w policji brakuje rąk do pracy. -
Rano facet wychodzi przed dom i widzi na drzewie niedźwiedzia.
Dzwoni więc do ekipy, która zajmuje się zdejmowaniem zwierząt z drzew. Po chwili przyjeżdża gość z bronią przez ramię i psem przy nodze. Właściciel drzewa pyta niepewnie o plan.
— Proste — odpowiada fachowiec. — Wchodzę na drzewo, potrząsam gałęziami, niedźwiedź spada, pies chwyta go za jaja i wtedy zabieramy zwierza.
Mężczyzna marszczy czoło i pyta: — Po co panu ta strzelba?
A fachowiec na to spokojnie: — A jak ja pierwszy spadnę, to pan szybciutko weźmie karabin i pyk pyk w psa. -
Przed Wielkanocą facet pyta przyjaciela:
– Poradź mi, co kupić żonie na zajączka. Ona już wszystko ma!
– Wiesz co – mówi po chwili namysłu przyjaciel – kup jej małego zajączka z czekolady i dodaj do niego pisemną zgodę na dwie godziny szalonego se**u, takiego jakiego tylko zapragnie!
Po świętach kumple spotykają się ponownie.
– Co masz taką skwaszoną minę? Żonie nie spodobał się prezent?
– Bardzo się jej spodobał!
– To o co chodzi? Jak zareagowała?
– Przeczytała, wskoczyła do samochodu i zawołała: „Dzięki, kochanie! Wrócę za dwie godzinki!”