– Co ty mówisz? Dlaczego?
– Wyobraź sobie, że miała do mnie pretensje, bo u ciebie na parapetówie coś z nią było, a potem poszedłem spać do innego pokoju.
– No i z tego powodu koniec? Weź jej kup kwiatka, pogadajcie, wszystko się ułoży.
– Eee… problem w tym, że mnie w ogóle nie było na twojej parapetówie!
-
-
Facet zabawiał się z kochanką, gdy nagle usłyszał, że na podjazd wjeżdża samochód jej męża.
Bez zastanowienia złapał ubranie i wyskoczył przez okno – akurat w ulewny deszcz.
Na ulicy akurat trwał maraton, więc żeby się nie wyróżniać, dołączył do biegu. Po chwili jeden z biegaczy pyta zdziwiony:
– Ty zawsze biegasz na golasa?
– Jasne! Czuję się wtedy wolny, a deszcz przyjemnie chłodzi – odpowiada facet.
– A ubranie pod pachą po co niesiesz?
– Żeby po biegu mieć świeże ciuchy.
– A ta preze**atywa?
– Na wszelki wypadek… jakby zaczęło padać! -
Siedzą dwa zające i chrupią marchewki.
– Ej, słyszałeś? Żubrzyca urodziła małego!
– Serio? No to pewnie słodki maluch?
– Eee… zależy dla kogo.
– Jak to?
– Zęby wystają, uszy przydługie… generalnie lepiej, żeby Żubra nie spotykać przez kilka dni. -
Turysta pyta przewoźnika nad Jeziorem Genezaret:
– Ile kosztuje rejs łódką?
– Pięćset dolarów.
– Co?! To rozbój w biały dzień!
– Proszę pana, to po tym jeziorze chodził sam Pan Jezus!
– No to się nie dziwię, że wolał iść pieszo… -
Do gabinetu dyrektora wpada bez pukania jego pracownik.
Chlap! – rozlewa kawę na szefa, wystawia mu język, pierdzi bez skrępowania i zaczyna wyrzucać z siebie wszystko, co myślał przez ostatnie pięć lat. Wtem do pokoju wpadają jego koledzy z pracy, bladzi jak ściana:
– Marian! Marian! To był tylko żart! Nie wygrałeś w totka! -
Policjant siedzi nad krzyżówką.
Trafia na hasło: „Największy ptak – 3 litery”.
Podrapał się po głowie, pokiwał z uznaniem i wpisuje: „MÓJ”. -
-
Facet wchodzi do sklepu monopolowego i mówi:
– Poproszę coś porządnego, bo dziś 25. rocznica ślubu.
Sprzedawca spogląda na półki, potem na klienta i pyta z powagą:
– To ma być na toast… czy na amnezję? -
Hej, dawno się nie widzieliśmy! Co u ciebie, jak dzieci?
Jakoś to leci. Najstarszy obronił doktorat z historii sztuki, córka skończyła socjologię z wyróżnieniem, a najmłodszy poszedł „w swoją stronę” i został zwykłym złodziejaszkiem.
— To może go wyrzuć z domu?
— Nie mogę — tylko on regularnie coś przynosi do domu… -
Żona wypytuje napitego męża:
– Gdzieś ty się podziewał całą noc?!
– Byłem na weselu kumpla… oj, tak się nachlaliśmy, że nie uwierzysz, jak było wesoło!
– A niby czemu mam nie uwierzyć?
– No, umiesz to sobie wyobrazić?
– Patrząc na ciebie w sukni ślubnej i z welonem na głowie… o, aż za dobrze! -
Na skraju urwiska siedzą orzeł i sęp.
– Ej, orzeł, luzik? – pyta sęp.
– Luzik.
Rzucają się w przepaść, a dwa metry nad ziemią robią efektowne hamowanie i znów szybują w górę. Po chwili podchodzi jastrząb.
– Panowie, mogę się z wami poluzować?
– Jasne, dawaj!
Skaczą we trzech, to samo — piękne nurkowanie i hamowanie tuż nad ziemią. Po chwili podchodzi opos.
– Ej, chłopaki, ja też chcę się poluzować!
– No to się luzujemy! Rzucają się wszyscy czterej z klifu.
W połowie lotu orzeł zerka na oposa i pyta:
– Ty, stary… a ty masz w ogóle skrzydła?
– Nie mam.
– Szacun, kolego… Ty to dopiero masz luz! -
Dwóch chłopaków ukradło sąsiadowi torbę pomarańczy
Postanowili, że muszą podzielić się nimi po równo, więc poszli w najcichsze miejsce, jakie znaleźli — na cmentarz.
Kiedy przechodzili przez bramę, dwie pomarańcze wypadły im z torby, ale machnęli ręką i poszli dalej. Chwilę później obok cmentarza idzie podpity facet i słyszy zza muru:
– Jedna dla mnie, jedna dla ciebie… jedna dla mnie, jedna dla ciebie…
Zbladł, wyrzucił butelkę i pędem pobiegł do pobliskiego kościoła.
– Proszę księdza! Chodźcie szybko! Bóg z diabłem dzielą dusze na cmentarzu! Ksiądz nie dowierza, ale idą razem. Zatrzymują się przy bramie i nasłuchują:
– Jedna dla mnie, jedna dla ciebie, jedna dla mnie, jedna dla ciebie…
Cisza.
Po chwili słychać głos:
– No dobra… a co z tymi dwoma przy bramie? -
Żołnierz wysyła list do swojej ukochanej:
„Kochanie, jeśli tylko pozwolą, przyjadę w sobotę.”
Po kilku dniach dostaje odpowiedź:
„Przyjeżdżaj, pozwolę.” -
Do szpitala psychiatrycznego przychodzi kontroler z sanepidu.
Na korytarzu pacjenci biegają, każdy z kierownicą w rękach, robiąc „brum, brum!”.
Kontroler wchodzi do gabinetu ordynatora i pyta zdezorientowany:
– Co tu się dzieje, czemu wszyscy udają kierowców?
Ordynator spokojnie wyciąga spod biurka swoją kierownicę i mówi:
– Wsiadaj, sprawdzimy to! -
Późna noc, przystanek tuż obok cmentarza.
Samotny facet czeka, aż nagle podchodzi do niego dziewczyna i mówi niepewnie:
– Przepraszam, dobrze, że pan też stoi… Bo ciemno, cmentarz, a we dwójkę zawsze raźniej.
– Ależ oczywiście – odpowiada kulturalnie mężczyzna – mi też miło pogadać. Autobus jednak nie nadjeżdża, więc facet proponuje, że ją odprowadzi. Idą razem, rozmawiają, dziewczyna coraz bardziej wdzięczna:
– Wie pan, to wcale nie jest daleko, ale rozumie pan… sama dziewczyna, noc, strach. A pan się tak nie boi?
Facet uśmiecha się i mówi:
– Kiedy żyłem, to się bałem…