– Niech Pan uważa! Jestem jeszcze dziewicą.
– Przyznam szczerze droga Pani, że ja tu żadnego dziewictwa nie mogę zauważyć.
– Cholera, musiała stracić od tamponu.
– To taka prośba, niech Pani powie swojemu szanownemu tamponowi, że nosi Pani dzidziusia.
-
-
Podejrzany o zabójstwo siedzi na ławie oskarżonych. Prokuratura ma dowody pośrednie, ale nie znaleziono ciała.
Obrońca wstaje i zwraca się do ławy przysięgłych:
– Szanowni Państwo, mam dowód na niewinność mojego klienta. Za chwilę, w ciągu minuty, otworzą się drzwi tej sali i pojawi się przed nami ofiara, którą rzekomo miał zabić mój klient.
Wszyscy przerzucili wzrok na drzwi; odmierzała się minuta, potem dwie – nikt się nie pojawił. Po chwili obrońca mówi:
– Oczywiście, Ciało się nie zjawiło. Ale to, że oczekiwaliście na wtargnięcie „ofiary”, świadczy o tym, że jesteście pełni wątpliwości co do śmierci tej osoby. Wobec tego żądam uniewinnienia mojego klienta z powodu tych wątpliwości.
Przysięgli udali się na naradę. Po chwili wracają i wydają wyrok: winny. Zdumiony adwokat pyta przewodniczącego:
– Ale jak to? Wszyscy przecież wpatrywaliście się w drzwi!
Na to przewodniczący odpowiada:
– Owszem, ale nie on. -
Kobieta kłóci się z facetem, rozmowa schodzi na temat ich córki.
– Ty przecież nawet nie jesteś jej biologicznym ojcem! – rzuca kobieta.
– A ty wcale nie jesteś jej rodzoną matką! – odpowiada mężczyzna.
– Co?! Jak możesz tak mówić?! Oczywiście, że jestem!
– A pamiętasz, jak leżałem w szpitalu po porodzie, przyniosłaś mi dziecko i powiedziałaś, że się załatwiło i trzeba zmienić pieluchę?
– No pamiętam. I co w związku z tym?
– No… to ja je wtedy podmieniłem. -
Wchodzi gość do sklepu na osiedlu:
– Macie ser rokpol?
– A jaki to jest ser?
– No taki wie Pani, droższy, z pleśnią.
– A no to niestety nie… Ale mamy za to kiełbasę i chleb z rokpol. -
Osiemnastowieczny bal na zamku:
– Pan wybaczy, czy tamta Pani stojąca tam o to kuzynka Bacha?
– Zgadza, się kuzynka Bacha.
– A czy poznałby nas Pan? To dla mnie zaszczyt.
– Pewnie! Bacha, chodź no tutaj! -
Gość przyszedł do dentysty:
– Ile za wyrwanie ósemki?
– 5 stówek.
– 5 stówek? Za kilka minut pracy?
– Jak Pan sobie życzy, mogę wyrywać go 2 godziny. -
Żona pełna ekscytacji mówi do męża:
– Kotek, mam pomysł. Sprawmy sobie niezapomniany weekend!
– Też o tym myślałem. Widzimy się w poniedziałek! -
Policja zatrzymuje do kontroli piękną blondynkę:
– Gaśnica w aucie jest?
– A jest.
– A trójkącik?
– Nie jestem zainteresowana, wie pan… -
Pies spawacz wchodzi do baru i mówi do barmana:
Poproszę… (barman przerywa)
Barman: O cholera… Przecież ty mówisz! Powinieneś w cyrku pracować.
Pies: W cyrku? Co ja tam bym niby miał spawać. -
Roztrzęsiona żona mówi do męża z łzami w oczach:
– Wiesz co.. Ja przytyłam po tych świętach i to mocno.
– Bzdury gadasz! Przecież ty od czerwca tak wyglądasz. -
Żona wyzywa męża – znowu wychlałeś całą butle wódy?
-Kotek.. Zostałem do tego zmuszony.
-Przez kogo niby?
-Przez przypadek. Zgubiłem nakrętkę od butelki. -
Dziewczyna pisze zalotnie do chłopaka:
– Bądź u mnie za godzinę.
Chłopak:
– Czemu?
Dziewczyna:
– Serio, nie ogarniasz? Zgłupiałeś?
Chłopak:
– No nie…
Dziewczyna:
– Moja rodzinka wyjechała na działkę…
On po chwili:
– I w związku z tym, że twoja rodzina pojechała na grilla ja jestem głupi? -
„To chłopczyk” – wrzeszczałem ze łzami w oczach.
„Nieprawdopodobne to chłopczyk!” – darłem się dalej biegnąć przez korytarz. I to była właśnie ta chwila, w której podjąłem decyzję, że wracam z Tajlandi.
-
Siedzą sobie dziadkowie po domem starców. Jeden mówi:
– Rysiek, jesteśmy równieśnikami.. Powiedz mi… Mamy już po 80 lat, wszystko mnie boli. Jak ty się właściwie czujesz?
– Ja? Czuje się jakbym był na nowo narodzony!
– Serio? dlaczego?
– A no widzisz, nie mam włosów w ogóle, zębów też a jeszcze do tego narobiłem w gacie. -
Mąż widzi jak żona nakłada sobie maseczkę upiększającą i mówi:
– Po kiego czorta się tym smarujesz?
– No bo chciałabym pięknie wygladąć…
Po dwóch godzinach zmywa maseczkę.
Zażenowany mąż patrzy i mówi:
– Wiesz co, wydaje mi się, że za wcześnie zdjęłaś.