– „Wpadłem” – pomyślał błyskawicznie. Skierował się prosto do gabinetu Muellera.
– Gratuluję panu poczucia humoru – rzucił od progu.– Tak, przyznaję: jestem sowieckim agentem!
– – Dobra, dobra, Stirlitz… Nie zgrywajcie się. Odmaszerować! Gdy tylko drzwi się zamknęły, Mueller wykręcił numer do Kaltenbrunnera.
– Nie uwierzysz, co ten nasz poczciwy Stirlitz znowu wymyślił – zaśmiał się do słuchawki.
– Podał się za szpiega, żeby tylko wymigać się od sprzątania liści w czynie społecznym!
-
-
Podczas rekrutacji do pracy:
– Moje główne atuty to ogromna pewność siebie, wręcz na granicy agresji, oraz pełne panowanie nad otoczeniem..
– Przecież nie to było moim pytaniem.
– Stul pysk i daj mi skończyć. -
-
Stary, nie uwierzysz, kogo poznałem! Jest niesamowita! Prawdziwa piękność! Zerknij na fotkę!
– Jeśli twierdzisz, że ona jest taka śliczna, to koniecznie powinieneś spotkać się z moją narzeczoną.
– Serio? Jest jeszcze większą pięknością?
– Nie, po prostu jest okulistką. -
-
Młodego misia wyniosła kra na środek oceanu.
Zapewne maluch by umarł z głodu i chłodu gdyby nie lodołamacz „Arktyka”, który po nim przepłynął.
-
Stirlitz, czy wiecie może, jakiego koloru mam dziś majtki?
– zapytał z kpiącym uśmiechem Mueller.
– Czerwone w białe grochy – odpowiedział bez wahania Stirlitz.
– – Wpadliście! O tym wiedziała tylko rosyjska pianistka! – Niech pan po prostu zapnie rozporek, Gruppenführer, inaczej zaraz wszyscy będą o tym wiedzieć. -
Zakonnica przychodzi do spowiedzi i mówi szeptem:
– Proszę księdza, popełniłam straszny, bardzo ciężki grzech.
– Niech siostra wyzna wszystko szczerze – zachęca kapłan.
– Ale ja się tak okropnie wstydzę…
– Od tego jest konfesjonał, siostro. Proszę mówić.
– No dobrze… Biegałam nago po parku. Ksiądz, słysząc to, załamuje ręce i woła:
– Piekło moja droga, piekło
– Oj, piekło i to jak! – odpowiada siostra. – Bo wpadłam tyłkiem prosto w pokrzywy! -
-
Zbiórka obozowa, trwa wywoływanie listy obecności w poszczególnych patrolach:
– DRUH BORUCH
– NIE MA DRUHA BORUCHA! -
-
-
Do pubu wchodzi trochę pijany facet, zamawia kieliszek wódki i krzyczy na całe gardło:
– Szczęśliwego Nowego Roku!
Barman:
– Zwariował pan? W połowie lutego życzenia noworoczne?
– O cholera, ale żona wścieknie. Jeszcze nigdy nie wracałem tak późno z Sylwestra. -
Zespół archeologów prowadził wykopaliska na terenie Izraela.
W pewnym momencie natrafili na jaskinię, której ściany zdobiły zagadkowe glify. Wycięli fragment skały i przetransportowali go do instytutu, gdzie przez długie lata tęgie głowy głowiły się nad ich sensem. Podczas wielkiego sympozjum jeden z profesorów przedstawił swoją teorię:
– Pierwszy znak przypomina postać kobiecą, co dowodzi, że ówczesne społeczeństwo było silnie skoncentrowane na rodzinie, a rola matki była kluczowa. Kolejny symbol przywodzi na myśl osła, co sugeruje, że kobiety potrafiły genialnie wykorzystywać siłę pociągową zwierząt. Trzeci piktogram wygląda jak łopata, co wskazuje na zaawansowane umiejętności wytwarzania własnego sprzętu. Dalej widzimy rybę, co oznacza, że plemię to nie polegało tylko na darach ziemi, ale czerpało też zasoby z głębin wód. Ostatni element to gwiazda Dawida, co jednoznacznie łączy to miejsce z kulturą hebrajską. Sala wybuchła entuzjazmem i gromkimi brawami. Nagle z ostatnich rzędów podniósł się pewien staruszek i rzucił:
Na sali zawrzało od oklasków i wiwatów. Jednak z końca sali dobiega głos starszego mężczyzny:
-Co za durnie. Hebrajski odczytuje się przecież od prawej do lewej. Ten napis brzmi: „Szczęśliwa gwiazda kopnęła tę babę w tyłek”. -
Czym się zajmujesz zawodowo?
– Pełnię funkcję menedżera do spraw relacji z klientami.
– A, czyli na co dzień pracujesz z osobami?
– Skądże, pracuję z klientami.