– Miewa pan czasem jakieś nudności ?
– Nieee, mam ze sobą radyjko i krzyżówki.
-
-
Panie doktorze, mój interes jest tak mikry, że żona ciągle ze mnie drwi.
– Proszę się nie gryźć, to zdarza się nagminnie.
– Naprawdę?
– Oczywiście, ona wyśmiewa każdego jednego. -
Wiesz, skarbie – zagaduje małżonek do swojej połówki
minęło już dwadzieścia lat od naszego ślubu, a ty dopiero teraz zaparzyłaś mi tak wyśmienitą kawę! – Odstaw, to mój kubek!
-
Podczas seansu w kinie para zakochanych głośno ze sobą rozmawia.
Siedzący za nimi zirytowany mężczyzna w końcu nie wytrzymuje i zwraca im uwagę:
– Halo! Przez państwa nic nie słyszę! Na co narzeczony odwraca się z pretensją:
– A co pana to obchodzi? Przecież to nasze prywatne sprawy! -
Młody porucznik Rżewski, świeżo po wstąpieniu do pułku, został zabrany przez pułkownika na wielki bal w pałacu carskim.
Dowódca, chcąc wprowadzić podwładnego na salony, pouczył go:
– Przedstawię was samej imperatorce. Macie ją prosić do tańca i, na litość boską, powiedzcie jej kilka miłych komplementów, żebyście wypadli na człowieka światowego!
– Jestem absolutnie urzeczony Waszą Wysokością! Muszę przyznać, że Wasza Łaskawość poci się znacznie mniej niż inne grube kobiety w Waszym wieku! -
Katolik, muzułmanin i żyd usłyszeli u lekarza tę samą diagnozę:
choroba nowotworowa. Co robi katolik? Udaje się z modlitwą do Lourdes. Co robi muzułmanin? Wyrusza w pielgrzymkę do Mekki. A co robi żyd? Idzie po opinię do innego lekarza.
-
Z naprzeciwka Stirlitza nadchodziły trzy wyzywająco umalowane kobiety.
– Dzi*ki – pomyślał cynicznie Stirlitz.
– Pułkownik Isajew – pomyślały kobiety. -
Płynie dwóch facetów łodzią przez środek jeziora.
– Jeden zagaduje: – Masz pojęcie, która może być teraz godzina?
Drugi powoli wyciąga z kieszeni termometr, zerka na niego i odpowiada:
– Jutro poniedziałek. -
Klient rozwiązuje krzyżówkę i pyta innego:
– Otwór u baby na literę *p*.
– Poziomo czy pionowo.
– Poziomo.
– To pisz *pysk*. -
W sielankowym, małym miasteczku doszło do zuchwałego włamania do sklepu z artykułami metalowymi.
– Na miejscu natychmiast zjawia się Sherlock Holmes w towarzystwie doktora Watsona. Po krótkich oględzinach detektyw stwierdza z przekonaniem: – Sprawa jest oczywista, Watsonie. Sprawcą musi być nasz tutejszy fryzjer.
-Ależ Holmesie, skąd ten nagły wniosek?! – dopytuje zdziwiony doktor.
– Przecież nie znaleźliśmy żadnych odcisków palców! – To elementarne, mój drogi przyjacielu. Z całego bogatego asortymentu zginęły wyłącznie brzytwy i nożyce. -
-
Sherlock Holmes podjechał pod sklep rowerem.
Przed wejściem do środka, do siodełka przytwierdził notatkę: „Kradzież bezcelowa. Sherlock Holmes”. Kiedy opuścił budynek, tam, gdzie wcześniej stał rower, znalazł jedynie wiadomość: „Pościg bezcelowy. Ryszard Szurkowski”.
-
„Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ale każda przyjemność kosztuje”
– pomyślał pewien mężczyzna, który co prawda cieszył się z odejścia teściowej, ale właśnie zobaczył, ile musi zapłacić za jej pogrzeb.
-
Kapral zwraca się do podwładnego:
– Musisz przekazać Kowalskiemu smutną nowinę o śmierci jego teściowej, ale postaraj się zrobić to z taktem i delikatnie… Szeregowy podchodzi więc do stojącego w szeregu oddziału i komenderuje: – Wszyscy, którzy mają żyjącą teściową – wystąp! A ty, Kowalski, dokąd się pchasz?
-
Facet przyszedł do restauracji, zgłodniały jak wilk.
Zamówił solidny obiad z dwóch dań, a na deser poprosił o dwa pączki. Kelner uwinął się błyskawicznie i po paru chwilach postawił całe zamówienie na stole. Gość przyjrzał się deserowi, zmarszczył brwi i pyta:
– Panie kelner, a czemu te pączki są jakieś takie mokre?
Na co kelner ze szczerym uśmiechem:
– A, bo miałem obie ręce zajęte talerzami i musiałem je nieść pod pachami!