Po pewnym czasie pojazd słabnie, silnik wyje, a szofer redukuje biegi, aż auto staje. Kierowca wyciąga kij bejsbolowy, wyskakuje i okłada nim plandekę. Autostopowicz jest w szoku, ale milczy, widząc wściekłość kierowcy. Jadą dalej, lecz sytuacja znów się powtarza. Gdy tir staje i szofer ponownie sięga po kij, pasażer nie wytrzymuje i pyta, o co chodzi. – Widzi pan – mówi kierowca – mam na pace trzydzieści ton kanarków, a dopuszczalna ładowność to tylko dwadzieścia ton. Po prostu połowa z nich musi cały czas latać!
Długie
Ostatnie treści
-
-
Podczas lekcji religii ksiądz zadaje Jasiowi pytanie:
– Jasiu, czy potrafisz mi powiedzieć, gdzie mieszka Pan Bóg?
– Oczywiście, proszę księdza! Pan Bóg mieszka u nas w łazience. Ksiądz, przecierając oczy ze zdumienia, dopytuje:
– Ależ Jasiu, skąd ci przyszedł do głowy taki pomysł?
– Bo codziennie rano moja mama wali w drzwi i krzyczy: „Mój Boże, Ty jeszcze tam jesteś?!” -
Rodzice mieli problem z Jasiem, potrzebny był ksiądz.
Choć cała rodzina gorliwie uczęszczała na niedzielne nabożeństwa, chłopiec uparcie twierdził, że Bóg nie istnieje. Zdesperowani zaprowadzili go do duchownego, aby ten go przekonał. Oskarżony: Meir Ksiądz pyta: – Jasiu, dlaczego odrzucasz wiarę?
– Bo On nie istnieje.
– Ależ Jasiu, Bóg jest obecny w każdym miejscu…
– Gdziekolwiek bym nie popatrzył?
– Właśnie tak! – zawołał uradowany kapłan.
– A w piwnicy u sąsiadów Kowalskich też jest? – Oczywiście, tam również!
– A ch*ja tam! Kowalscy przecież w ogóle nie mają piwnicy! -
Policjant zatrzymuje kobietę, która wyraźnie przekroczyła dozwoloną prędkość.
– Czy pani nie widziała znaku ograniczenia prędkości?! – pyta surowo funkcjonariusz. Kobieta bez słowa nachyla się, sięga pod siedzenie, wyciąga białą laskę i mówi ze spokojem:
– Ależ panie władzo, przecież ja jestem niewidoma…
Policjant (z wyraźnym zakłopotaniem)
– A… to w takim razie najmocniej przepraszam! -
Lekarze coraz chętniej eksperymentują z muzykoterapią, która bywa niezwykle skuteczna w przywracaniu świadomości pacjentom.
Głośno było o przypadku pewnej młodej kobiety, która znajdowała się w głębokiej śpiączce od ponad dziesięciu lat. Zespół medyczny zdecydował się na terapię utworami pewnych sióstr od kolęd. Pacjentka niespodziewanie odzyskała przytomność, jednym zdecydowanym ruchem wyłączyła odtwarzacz i momentalnie zapadła z powrotem w stan śpiączki.
-
Sherlock Holmes i doktor Watson wybrali się na wspólny biwak w samym sercu lasu.
Po długim wieczorze spędzonym przy ognisku ułożyli się do snu. W środku nocy Holmes nagle budzi przyjaciela:
– Watsonie, czy ty śpisz?
– Nie, Sherlocku…
– Spójrz w górę i powiedz mi, co widzisz? Watson przeciera oczy, spogląda w niebo i odpowiada:
– Widzę miliony gwiazd, mój drogi Holmesie.
– I do jakich wniosków cię to skłania, Watsonie?
– Doktor ożywił się nieco i zaczął swój wywód: – To zależy od perspektywy. Z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że istnieją miliony galaktyk i miliardy planet. Z punktu widzenia astrologii widzę, że Saturn jest w znaku Lwa. Pod kątem meteorologii wnioskuję, że jutro będziemy mieli piękną pogodę. Z kolei z perspektywy futurystycznej sądzę, że kiedyś ludzkość poleci do gwiazd… A tobie co to mówi, Sherlocku?
– Holmes milczał przez chwilę, po czym odparł ze spokojem: – Mnie to mówi, Watsonie, że ktoś nam ukradł namiot! -
Grupa amerykańskich badaczy odnalazła w Egipcie nieznaną dotąd piramidę, a w niej zmumifikowane ciało władcy.
Przez fatalny stan szczątków naukowcy nie byli w stanie zidentyfikować znaleziska, więc poprosili o wsparcie specjalistów ze Związku Radzieckiego. Dzień później na miejsce dotarli Sasza i Wania z Moskwy. Zażądali jedynie dwóch godzin sam na sam z mumią. Po upływie tego czasu agenci wywiadu wychodzą do dziennikarzy i ogłaszają:
– Ramzes XVIII!
Zdumieni Amerykanie dopytują:
– Ale jakim sposobem tak szybko to ustaliliście? – Normalnie.
– Do wszystkiego się przyznał! -
Pokojówka Maria ubiega się u swojej pracodawczyni o wyższe wynagrodzenie.
– Dobrze Mario, jakie masz argumenty, by dostać tę podwyżkę?
– Señora, mam ku temu trzy powody. Po pierwsze, radzę sobie z żelazkiem znacznie lepiej niż Pani.
– Doprawdy? A kto tak twierdzi?
– Pani mąż, Señora.
– Ach tak…
– Po drugie, moje potrawy smakują lepiej niż Pani dania.
– Co za bzdury! Kto niby tak uważa?
– Pani mąż, Señora.
– Rozumiem…
– A po trzecie, sprawdzam się w łóżku o wiele lepiej niż Pani! Właścicielka domu wpada w furię.
– Czy to mój mąż śmiał tak powiedzieć?!
– Nie Señora, to słowa ogrodnika.
– Dobrze, to jaką kwotę sobie życzysz? -
Trzech gości dyskutuje o tym, do jakich miast można by porównać narządy ich żon.
Pierwszy stwierdza, że u jego małżonki jest jak w Paryżu – bo wszystko jest tam tak luksusowe i pełne magii. Drugi twierdzi, że u jego kobiety jest jak w Londynie – wiecznie wilgotno i tak jakoś mgliście. W końcu trzeci wypala, że u jego żony jest zupełnie jak w… Bydgoszczy!
– Dlaczego akurat tam?
A on odpowiada: – Bo to dziura… zwyczajna dziura. -
Na tarasie odpoczywają w bujanych fotelach starsi małżonkowie.
Nagle babcia wymierza dziadkowi tak mocny cios, że ten wylatuje z tarasu prosto w zarośla. Oszołomiony dziadek, wygrzebując się z krzaków, pyta:
– Za co to było?!
– Za to, że twój ptaszek jest taki marny!
Dziadek z trudem wrócił na górę, opadł na swój fotel i po krótkiej pauzie: bęc! – zdzielił babcię w potylicę. Tym razem to ona wylądowała w ogrodzie.
– Za co mnie bijesz?! – krzyczy babcia.
– Za to, że masz porównanie i wiesz, że bywają większe. -
Mikołaj rozdał już wszystkie prezenty, ale zauważył, że Pinokio patrzy na swój podarek z wyraźnym przerażeniem.
– Co się stało, Pinokio? – pyta Mikołaj. Nie podoba ci się ten zwierzak?
– No… szczerze mówiąc, to marzyłem o piesku albo chociaż kotku..
– Przykro mi, chłopcze, ale w tym roku był taki popyt, że w magazynie pusto. Musiałem brać, co zostało pod ręką!
– No dobra, ja wszystko rozumiem – odpowiada drżącym głosem Pinokio – ale ja się po prostu panicznie boję tego bobra! -
Kobieta zjawia się u lekarza i zaczyna:
– Doktorze, mam pewien krępujący i dość osobliwy kłopot. Na wewnętrznej stronie ud robią mi się ostatnio dziwne, zielone kręgi. Lekarz polecił pacjentce się rozebrać, przyjrzał się dokładnie zmianom na skórze i zapytał:
– Czy sypia pani z Cyganem?
– Zgadza się, ale jak pan na to wpadł?
– Proszę mu przekazać, że te jego kolczyki to wcale nie jest złoto.